Briju - Co dalej i czy dało się to przewidzieć?

Ostatnie dwa dni były pogromem akcjonariuszy Briju. W dwa dni kurs spadł o ponad 50% i co gorsza odbyło się to tak szybko, że nawet ci co chcieli uciec z waloru nie zdołali tego zrobić. Stąd mój wpis.

Postaram się więc odpowiedzieć na cztery pytania.

  • Co robić w takiej sytuacji?
  • Czy dało się to przewidzieć?
  • Czy da się uniknąć takiej sytuacji w przyszłości?
  • Co dalej?

    Zacznę od końca.
    Takiej sytuacji w przyszłości da się uniknąć. Jak? Musimy założyć kaganiec na naszą chciwość i naiwność i zacząć grać strategicznie - by wygrać wojnę o nasze pieniądze. Robimy to za pomocą kontroli ryzyka - poniżej tabelka. Ile możemy maksymalnie stracić przy danym stoplosie i wielkości pozycji w portfelu. Wielcy praktycy rynku których lubię czytać (Sperandeo, Brandt, Schawagger) pisali by nie tracić w jednej transakcji więcej niż 2% i nie więcej niż 6% miesięcznie (mowa o stracie na całym portfelu). Chodzi o to że im więcej stracimy, tym trudniej to odrobić a i nasza psychika jest skopana i dopada nas giełdowa deprecha. W takich warunkach nie da się realizować strategii.

    Więc wykres mówi jasno - nie pakujmy więcej niż 15% na pozycję i to najlepiej po dośrednianiu w górę, na start pozycję warto kupić za 5% portfela z małym stopem, wtedy łatwo to sprzedać z mała stratą w razie poważniejszych komplikacji.

    Stąd sprawa z tym płaczem na briju jest dla mnie prosta - wiele z tych osób kupowało tą spółkę za 30%, 50% portfela i teraz jest miazga, te straty będą odrabiane latami przez te osoby.....

    Niestety chciwość, nagonka i brednie o giełdowych jednostrzałowcach często wygrywają nad strategią gry, wyłączają rozsądek i jest jak zawsze. Przykro mi, nie muszę być za to lubiany, ale mój blog jest od dociekania prawdy....

    Moja dobra rada jeśli chcesz zarabiać drogi czytelniku - to kupuj spółkę za nie więcej niż 10-15% portfela, Dorzuć stoplossa, Powieś tą tabelkę nad kompem i zapamiętaj każda spółka może zbankrutować . W moim przypadku była to ekokogeneracja którą wytypowałem po czym pół roku później zbankrutowała, jednak risk management uratował mi tyłek - straciłem wtedy chyba z 3% na portfelu :)

    Czy dało się to przewidzieć w przypadku briju?
    Częściowo tak. Było kilka sygnałów ostrzegawczych które skłoniły mnie kwartał temu do wywalenia tej spółki z portfela topNC.
    Teraz je pokaże, chociaż przyznaje dostrzec ich nie było łatwo (nawet dla geeka od sprawozdań finansowych jak ja), a hossa zamgliła ich wydźwięk.

    Pierwszym sygnałem była rentowność. Po pierwsze briju miało ledwie ~3% marży netto - jest to bardzo mało i na utratę miesiąca przychodów spółka musiałaby pracować 33 miesiące. A wiadomo w handlu zdarzają się problemy, skandale, wpadki z towarem itd. Jak dla mnie ta marża była za niska i o problemy było nie trudno. Dobre są spółki z marżą netto przynajmniej 10%, stąd moja fascynacja spółkami robiącymi oprogramowanie (nie gry).

    Drugi sygnał - bardzo duże zaangażowanie w niskomarżowy obrót złotem, a nie jubilerkę. Co tu dużo mówić - stanowił on ponad 90% przychodów, a miał marną marżę. Wyroby jubilerskie z kolei miały dobrą marżę ale pożerały ją koszty otwierania nowych salonów. Spółka zagrała na pałę, zamiast zainwestować na całego w rozwój segmentu jubilerskiego, który miał większa marżę..
    Dopiero w Q4-2016 sytuacja się znacznie poprawiła, dość późno.....

    Trzeci sygnał - główny akcjonariusz masowo sprzedaje akcje. I to nie byle jaki - spółka związana z rodziną Piotrowskich czyli zarządem. Nie było wcześniej mowy by to było spowodowane jakimś nakazem GPW czy zaplanowaną sprzedażą dla innego koncernu. W takiej sytuacji zawsze warto redukować pozycję.

    Ostatni sygnał - kumulacja na jednym kliencie i niejasne operacje. Briju sprzedawało kruszec za 60mln zł miesięcznie do tego podmiotu w kominiarce :) Jak do tego doszedłem to osłupiałem kilo złota kosztuje ~150 tyś zł. Więc spółka handlowałą ~400kg złota lub ~28 tonami srebra MIESIĘCZNIE. Skąd pozyskać na rynku aż takie ilości kruszców? To śmierdziało na kilometr

    Do tego doszły informacje o tajemniczym biurze w Londynie i czwartym Piotrowskim który handlował tam złotem - oczywiście z briju. Jak dla mnie to wystarczyło aby skreślić spółkę :)

    Co robić w takiej sytuacji? Sprzedać! Tak własnie sprzedać. Uśrednianie strat w dół nie ma sensu bo to zawsze zły pomysł narażający na zbankrutowanie. Czemu? Ponieważ przy spadku o 50% musimy podwoić pozycję aby wyjść na zero przy wzroście o 50%. Trudne, ryzykowne i kosztowne, a do tego realnie naraża nas to na bankructwo całego portfela. Do tego dochodzi problem że trzymanie aż takiej straty wjeżdza nam na psychikę i zajmujemy się tym a nie sposobem na zarobienie. Dodatkowo takie walory mają efekt pamięci i taki spadek jest odbudowywany latami - vide artykuł w pudelku o briju którego straty walor odbudowywał rok pomimo wzrostu zysków i przychodów.....

    Trzeba więc to wywalać pakietami, aby średnia była dość dobra.

    Co dalej? Trudno to ocenić. Dużo zależy od tego czy odbudują przychody z handlu złotem i czy plotki o wyłudzaniu VAT się potwierdzą (jeśli tak to upadną). Długoterminowo wygląda to bardzo źle źle i pewnie kilka kwartałów spółka będzie wykazywała stratę, zwłaszcza że działalność jubilerska dopiero stała się samofinansowalna.

    Technicznie też sytuacja jest zła, ale widać pewne możliwości spekulacyjne.

    Spółka dotarła do strefy oporu między 10-12 podobnie jak po artykule w pudelku w lato 2015. Oscylatory są ekstremalnie wyprzedane - rsi z wczoraj do 13, a spadki dzienne wynosiły aż 4 odchylenia standardowe.

    Dziś w tej strefie pojawił się duży obrót i pierwsze odbicie. W średnim terminie może doprowadzić ono do domknięcia pierwszej luki na 14,5 zł.
    Problemem jest stoploss - musiałby on sięgnąć <11zł. Więc musimy czekać do pierwszej dziennej wzrostowej świecy lub do powrotu waloru w okolice 10zł, aby ryzyko było relatywnie małe i modlić się to by spółka nie była zamieszana w VAT.