Wywiad z Wojciechem Gurgulem - Prezesem PGS Software

Wywiad z Wojciechem Gurgulem - Prezesem PGS Software

Witajcie, poniżej prezentuję wam wywiad z Prezesem spółki PGS Software. Wywiad dotyczył głównie sposobu zarządzania spółką, niemniej sądzę że powinien on rzucić światło na jakość jej managementu ;-) Wywiad prowadziłem wspólne z Robertem Galewskim niegdyś autorem bloga:
http://szkolaakcji.blogspot.com/

Pytanie czytelnika Bloga: Jak PGS Software zabezpiecza ryzyko kursowe?
Wojciech Gurgul:
Wszystko na ten temat publikujemy w raportach. Stosujemy dwa rodzaje zabezpieczeń: forwardy oraz forwardy syntetyczne. Główna różnica między nimi polega na możliwości przesuwania dat oraz zużyciu limitu kredytowego przy danej konstrukcji. Na najbliższe dwa lata zabezpieczenie kursów naszych kontraktów zagranicznych wynosi około 50%.

Krzysztof Abramowicz: Jakie jest Pana Podejście do pracy zdalnej?
WG:
Co do zasady zespoły projektowe pracują razem w naszych biurach. Powód jest bardzo prosty, chcemy, aby ludzie spotykali się ze sobą na żywo i rozmawiali. Dzięki temu wiele problemów jest rozwiązywanych od ręki, a przy tym wzrasta kreatywność pracowników i zgranie zespołów. Prawda jest taka, nie wszystko da się omówić przez Skype.

Robert Galewski: W takim razie w jaki sposób PGS Software pozyskuje dobrych programistów, bo chyba w tym wszystkim nie chodzi tylko o pieniądze?
WG:
Powiedzmy to sobie szczerze pieniądze są istotne i każdy człowiek chce zarabiać więcej. Jeśli jednak mówimy o pozapłacowych aspektach to główną zmienną jest udział w ciekawych i rozwojowych projektach, możliwość zdobycia nowych umiejętności, szczerość i uczciwość oraz bardzo dobra atmosfera w naszej firmie.

KA: Wspomniał Pan o możliwości szkoleń dla programistów w PGS, widziałem też, że organizujecie cykl otwartych konferencji dla informatyków pod nazwą Software Talks. Jakie przynoszą one korzyści dla Pana firmy?
WG:
Zdecydowanie, jeśli ktoś chce lub potrzebuje poznać nowy język programowania lub zdobyć umiejętności ważne przy realizacji projektu - dajemy mu taką możliwość. Samych form szkoleń jest kilka: od wewnętrznych warsztatów, przez imienne roczne licencje Pluralsighta opłacone dla każdego pracownika, dostęp do wewnętrznej biblioteki cyfrowej, po szkolenia i konferencje zewnętrzne. Jest jednak jeden warunek – osoba, której daliśmy taką możliwość powinna wykazać, że się czegoś nauczyła.

WG: Wracając do kwestii Softwaretalks – są one potrzebne, chociażby po to, by wiedzieć jakie zmiany wchodzą w sposobach programowania i środowiskach. Wystarczy tylko rok, aby stracić całą przewagę w innowacji. Toteż zapraszając na nasze konferencje znanych ekspertów w swoich dziecinach i lokalną społeczność IT – nie tylko integrujemy środowisko programistów, czy testerów, ale technologicznie jesteśmy cały czas na bieżąco. W moim odczuciu jedną ze skuteczniejszych form nauki jest nasz system warsztatów wewnętrznych organizowanych z inicjatywy samych pracowników. Polega on na tym, ze jeśli kilku programistów zgłębić dane zagadnienie – jeden z nich przygotowuje warsztat na ten temat, a następnie uczy resztę zespołu. Zasadą jest, że 50% czasu na jego przygotowanie może poświęcić w pracy.

KA: Ile osób pracuje w szeroko pojętej administracji PGS Software?
WG:
Zdecydowana większość zatrudnionych u nas osób to programiści, inżynierowie jakości, menadżerowie projektów i analitycy. Pomimo sporego wzrostu nie rozdmuchujemy części – back office. Robimy to po to aby zajmować się tym na czym się najlepiej znamy.

KA: Ile szczebli zarządzania dzieli Pana Prezesa od zwykłego „liniowego” programisty?
WG:
W tej chwili są to trzy szczeble, jeszcze do niedawna były to tylko dwa i będziemy wzbraniali się jak możemy, abyśmy nie musieli wprowadzać dodatkowych szczebli zarządzania. Dodatkowo jako zarząd uczestniczymy w różnych imprezach firmowych, po to, aby każdy pracownik miał okazję z nami porozmawiać, dzięki temu wiemy o tym co się dzieje w firmie.
// Przyp. KA – Jest to ewenement na skalę światową dla tego typu firmy. Jest to szczególnie istotne bo im mniej szczebli zarządzania ma firma, tym szybszy obieg informacji, elastyczność decyzyjna a zarząd nie zapada na syndrom złotej klatki – co często obserwujemy w programie telewizyjnym „Kryptonim Szef” ;–)

RG: Czy Pańska firma ma jakąś zdefiniowaną niszę produktową?
WG:
Mamy pewne obszary wyspecjalizowania jak e-commerce czy oprogramowanie dla branży finansowej, ale nie szukamy na siłę niszy. Powody tego stanu rzeczy są dwa:
Po pierwsze dobrze znamy się na naszej pracy (Pisaniu wysokiej jakości oprogramowania – przyp. KA).
Po drugie jesteśmy firmą programistyczno-usługową, a nie produktową. Toteż działamy inaczej niż firmy specjalizujące się w danym typie oprogramowania. Nie mamy rozwiązań pudełkowych dla danych sektorów czy branż.

RG: Czy spółka jest gotowa na ewentualność wyjazdu prezesów na dłuższy urlop lub ich nieobecność?
WG:
TAK. Już teraz większość decyzji jest delegowana. Mamy naprawdę dobry zespół managerów, który w praktyce zarządza spółką. Nasza obecność w firmie to w dużej mierze decyzje strategiczne.

RG: Jak często stosujecie retrospektywy? Jakie niosą one koszty​?
WG:
Jeśli pyta pan o retrospektywę scrumową – to stosuje się ją po każdym etapie projektu. Dzięki tej praktyce zespół projektowy w otwartej dyskusji zastanawia się co poszło niezgodnie z założeniami, co warto usprawnić podczas kolejnych iteracji. Trudno wyodrębniać koszty takiej retrospektywy, gdyż jest ona stałą częścią pracy projektowej.

RG: Jakie są Wasze wrażenia z akwizycji Test Benefit i czy planujecie kolejne przejęcia w przyszłości?
WG:
Pozytywne, uzyskaliśmy naprawdę dobry zespół testerów oraz – co ważniejsze - wiedzę o tym jak dbać o jakość oprogramowania, której wtedy bardzo potrzebowaliśmy. Tomek - twórca tej spółki pracuje z nami do dziś.
Co do przyszłych akwizycji - wolimy rozwój organiczny. Jest on co prawda wolniejszy, ale znacznie bardziej do nas pasuje.

KA: Skąd u Państwa zmiana decyzji w sprawie przejścia na główny parkiet?
WG:
Duży wpływ na to miała katastrofalna opinia o rynku NewConnect i mała płynność na nim. W efekcie ciężko jest tam przeprowadzić jakiekolwiek operacje na akcjach jak emisja, skup akcji, zwiększenie czy zmniejszenie freefloatu itd. Decyzja ta dość długo w nas się kształtowała i powinna ona przynieść korzyść dla spółki oraz akcjonariuszy.

KA: Jakie są Wasze doświadczenia z programami motywacyjnymi w postaci warrantów na akcje?
WG:
Bardzo pozytywne. Gdy zaczynaliśmy pracę w PGS mieliśmy bardzo niewiele gotówki oraz majątku. Stąd opcje na akcje otrzymało wielu członków załogi, którzy są z nami do dziś, ich doświadczenie i pomoc okazała się dla nas nieoceniona, a same akcje są pewnego rodzaju gratyfikacją dla nich.
Przyszłe programy motywacyjne, jeśli będą to ich zasięg będzie znacznie mniejszy niż poprzednich.

KA i RG: Dziękujemy za rozmowę.